Do zdarzenia doszło wczoraj po południu na terenie gminy Mirzec. Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego starachowickiej komendy patrolowali okolicę nieoznakowanym radiowozem. W pewnym momencie zauważyli kierowcę osobowego auta, który na drodze publicznej celowo doprowadzał pojazd do poślizgu.
To, co dla niektórych może wyglądać jak efektowny popis za kierownicą, w rzeczywistości jest skrajnie niebezpiecznym zachowaniem. Na publicznej drodze nie ma miejsca na takie manewry — wystarczy chwila, utrata panowania nad pojazdem i przypadkowy pieszy, rowerzysta albo inny kierowca może znaleźć się w poważnym niebezpieczeństwie.
24-latek zatrzymany do kontroli
Policjanci natychmiast zatrzymali kierowcę do kontroli drogowej. Za kierownicą niemieckiego samochodu siedział 24-letni mężczyzna. Jak ustalili funkcjonariusze, kierowca celowo wprowadzał pojazd w poślizg, wykonując tzw. drift.
Konsekwencje były surowe. 24-latek został ukarany mandatem karnym w wysokości 2000 złotych. Na jego konto trafiło również 10 punktów karnych. To jednak nie wszystko — mężczyzna stracił uprawnienia do kierowania pojazdami na najbliższe 3 miesiące.
Nowe przepisy i wysokie kary
Policja przypomina, że zgodnie z przepisami, które weszły w życie pod koniec marca br., kierowca, który na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu celowo wprowadza pojazd mechaniczny w poślizg albo doprowadza do utraty styczności z nawierzchnią choćby jednego z kół, podlega karze grzywny nie niższej niż 1500 złotych.
W praktyce oznacza to, że podobne zachowania nie są traktowane jak niewinny wybryk czy pokaz umiejętności. To wykroczenie, które może skończyć się wysokim mandatem, punktami karnymi, a także czasową utratą prawa jazdy.
Droga publiczna to nie tor
Funkcjonariusze podkreślają, że publiczne drogi nie są miejscem do testowania możliwości samochodu. Driftowanie, gwałtowne manewry i celowe doprowadzanie auta do utraty przyczepności mogą doprowadzić do tragedii.
Przypadek 24-latka z gminy Mirzec pokazuje, że za chwilę brawury można zapłacić bardzo wysoką cenę — nie tylko finansową, ale również utratą prawa do kierowania pojazdami.